piątek, 6 marca 2020

Wyrok sądu w sprawie księżniczki Hayi i Szejka Mohammeda bin Rashida


Wczoraj opublikowano 34-stronicowe orzeczenie sędziego sir McFarlane'a sądu rodzinnego w Londynie w toczącej się sprawie księżniczki Hayi przeciwko Szejkowi Dubaju Mohammedowi bin Rashidowi, w którym uznano stawiane przez księżniczkę zarzuty za prawdziwe. Jest to ten sam dokument, którego publikacji Szejk próbował niedawno zapobiec. Potwierdzono w nim, że Szejk m.in. zorganizował uprowadzenie dwóch swoich córek i stosował wobec nich tortury; dowiadujemy się także co skłoniło Hayę w ubiegłym roku do ucieczki z Dubaju razem z dwójką ich dzieci.

bbc.com



W opublikowanym wyroku powrócono do wydarzeń sprzed kilku i kilkunastu lat, kiedy to brytyjska policja wszczęła postępowanie w sprawie zniknięcia w Cambridge księżniczki Shamsy, córki Szejka i jego żony, urodzonej w Algierii Szejki Hourii Ahmed Lamary, do którego doszło latem 2000. Śledztwo utknęło wówczas w martwym punkcie z powodu braku współpracy ze strony władz Dubaju. Księżniczka do tej pory się nie odnalazła.

Księżniczka Shamsa - The Guardian / theguardian.com

Poruszono również kwestię niedawnego zniknięcia jej młodszej siostry, księżniczki Latify, po tym, jak w marcu 2018 podjęła ona nieudaną próbę ucieczki ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W tamtym czasie pojawiło się nagranie, w którym księżniczka oskarżyła swojego ojca o nadużycia i szereg morderstw. Księżniczkę ujęto i sprowadzono z powrotem do Dubaju, gdzie ponoć była (jest?) poddawana torturom, bita i trzymana w ciemności.

Księżniczka Latifa - BBC / theguardian.com

W obu przypadkach sędzia po "wysłuchaniu obszernych zeznań świadków" uznał Mohammeda bin Rashida za winnego porwania księżniczki Shamsy i zmuszenia księżniczki Latify do powrotu do Dubaju. Uznał również za wiarygodne zarzuty tej ostatniej o fizycznym znęcaniu się i stwierdził, że Szejk "nadal utrzymuje reżim, w którym obie te młode kobiety są pozbawione wolności."

Znamy już także powody, dla których księżniczka Haya w kwietniu ubiegłego roku zdecydowała się na ucieczkę z Dubaju z dwójką dzieci z małżeństwa z Szejkiem Mohammedem bin Rashidem, 12-letnią Jalilą i 8-letnim Zayedem. Jak dowiadujemy się z opublikowanego wyroku, Szejk Mohammed w lutym ubiegłego roku rozpoczął dyskusje w celu zaaranżowania ślubu Jalili (!) z 34-letnim Następcą Tronu Arabii Saudyjskiej, Mohammedem bin Salmanem bin Abdulazizem, który ma już jedną żonę i czwórkę dzieci i jest co najmniej postacią kontrowersyjną, a niedawno został także oskarżony o udział w zabójstwie dziennikarza, Jamala Khashoggi.

Szejk Mohammed bin Rashid i książę Mohammed bin Salman - dailymail.co.uk

Wyrok szczegółowo opisuje stosowaną wobec księżniczki Hayi kampanię zastraszania. Sędzia uznał praktycznie wszystkie jej zarzuty za wiarygodne. Wynika z nich, że Szejk m.in. próbował dokonać jej porwania, rozwiódł się z nią zgodnie z prawem szariatu, oskarżył ją o romans z ochroniarzem, stosował wobec niej przemoc psychiczną czy groził, że uprowadzi ich dzieci.

Na początku 2019 Haya zaczęła dociekać, co rzeczywiście stało się z księżniczkami Shamsą i Latifą i zastanawiać się, czy rzeczywiście obie zostały "uratowane" i wróciły bezpieczne do swoich rodzin, jak próbował przekonać ją mąż. Szejk Mohammed zaczął jej wtedy grozić, a w lutym rozwiódł się z nią, nic jej nie mówiąc. 11 marca ubiegłego roku doszło natomiast do próby jej wywiezienia z Dubaju, kiedy to w pobliżu jej pałacu wylądował helikopter, a pilot powiedział jej, że ma ją zabrać do Awiru, do "więzienia na pustyni". Gdyby nie Zayed, który przylgnął do jej nogi i nie chciał jej puścić, rzeczywiście zostałaby w nim zamknięta.

Księżniczka Haya z Jalilą na wyścigach Epstom w czerwcu 2018 - dailymail.co.uk

Haya otrzymywała też kartki z pogróżkami, na przykład "Zabierzemy twojego syna - twoja córka jest nasza - twoje życie się skończyło" lub ostrzeżeniami, by była ostrożna. W marcu 2019 dwukrotnie znalazła także w swoim łóżku odbezpieczony pistolet. To wszystko doprowadziło do tego, że księżniczka zaczęła obawiać się o swoje bezpieczeństwo, a przede wszystkim obawiała się uprowadzenia dzieci. Już po ucieczce, w maju 2019 Szejk miał jej powiedzieć, że ona i dzieci "nigdy nie będą bezpieczne w Anglii". Opublikował też w internecie wiersz zatytułowany "Żyłeś, umarłeś".

Warto jednak na sam koniec podkreślić, że orzeczenie wydano na podstawie bilansu prawdopodobieństwa, co oznacza, że formułowane zarzuty są prawdopodobne, ale nie zostały uznane za jednoznacznie prawdziwe. Sędzia McFarlane na końcu wydanego wyroku napisał, że poza kilkoma wyjątkami księżniczka Haya poparła formułowane zarzuty dowodami.

Embed from Getty Images

Jak informowałam Was niedawno, Szejk próbował zapobiec publikacji tego dokumentu, jednak Sąd uznał, że leży to w interesie publicznym.

Szejk oczywiście nie przyznał się do żadnego ze stawianych mu zarzutów i nie stawił się na żadnym posiedzeniu sądu. W wydanym oświadczeniu napisał: "Ta sprawa dotyczy bardzo osobistych i prywatnych spraw dotyczących naszych dzieci. Zostało złożone odwołanie w celu ochrony ich najlepszego interesu i dobra. [...] Jako szef rządu nie byłem w stanie uczestniczyć w procesie dochodzenia sądowego. Doprowadziło to do wydania wyroku "ustalającego fakty", co nieuchronnie przedstawia tylko jedną stronę historii. Proszę, aby media uszanowały prywatność naszych dzieci i nie ingerowały w ich życie w Wielkiej Brytanii."

11 komentarzy:

  1. To chore, żeby tak traktować własne córki..

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezuu, to jest właśnie ta część monarchii arabskich, której szczerze nie znoszę. Nazwijcie mnie nietolerancyjną, ale dla mnie to jest po prostu chore, chore i jeszcze raz chore. Jeszcze żeby byli dzikusami żyjącymi z dala od cywilizacji, to byłoby to w jakiś sposób wytłumaczalne, ale ci ludzie kształcą się i żyją w najbardziej rozwiniętych państwach świata. Rozumiem, inna kultura, ale torturować własną córkę??? Aranżować małżeństwo dziecko z żonatym fagasem, który mógłby być jej ojcem? Nie znajduję na to żadnego, absolutnie żadnego wytłumaczenia. To źli i zepsuci ludzie, a ich zachowania nie można, wręcz nie wolno tłumaczyć żadną kulturą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten człowiek jest potworem. Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia i wytłumaczenia, choćby nawet nie wszystkie zarzuty były prawdziwe. Niestety obawiam się, że wszystko wskazuje na to, że jest tych zbrodni, przestępstw szejka o wiele więcej, ale nigdy się o nich nie dowiemy.
    Serce się kraje na myśl o tych dwóch dziewczynach, które żyją torturowane, jeśli żyją. Ale na działania takich szejków jakoś żadna organizacja, żaden rząd nie reaguje. Bogaci mogą czuć się bezkarni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawia mnie jedno dlaczego Haya jako wykształcona nowoczesna kobieta zgodziła się zostać 6 żoną starego dziada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

      Usuń
    2. Możliwe, ale raczej bardziej prawdopodobne jest to, że po prostu się w nim zakochała, jak mówiła w jednym z wywiadów
      http://blueblood-royals.blogspot.com/2016/02/ksiezniczka-haya-i-jej-wspoczesna-basn.html

      Usuń
    3. Dziękuję za artykuł, nie znałam go wcześniej. Z dzisiejszej perspektywy tytuł "współczesna baśń" brzmi raczej jak okrutny żart losu.
      Co do powodów poślubienia tego "dziada" (dobre określenie :D): mam wrażenie, że tę baśń Haya stworzyła sobie w głowie, a potem w nią uwierzyła (trochę jak Diana, która bardzo chciała wierzyć, że jej mąż jest inny niż był faktycznie). Może czuła się samotna i odstawiona na boczny tor jako córka poprzedniego króla (to częste zjawisko także wśród niekrólewskich kobiet, że nieszczęśliwe w domu rodzinnym wychodzą za mąż za pierwszego lepszego albo takiego, który zdaje się być idealnym zastępstwem utraconego ojca). Duży wpływ mogło mieć też to, że oceniła Arabów przez pryzmat Jordanii. Nie znam się specjalnie na tamtejszych monarchiach, ale Jordania z całego Bliskiego Wschodu wydaje się najbardziej ludzka, nowoczesna i najbliższa zasadom zachodniego świata. Haya myślała, że różnice są niewielkie, a okazało się, że to zupełnie inny świat niż jej ojczyzna.

      Usuń
    4. Może tak było. Haya bardzo kochała ojca był dla niej całym światem.Bardzo przeżyła jego śmierć. Ale tak się zastanawiam co teraz będzie? Czy ułoży sobie życie z ochroniarzem?

      Usuń
    5. Do Anonimowego: Bardzo ciekawe przemyślenia, nie patrzyłam na to z tej perspektywy, więc dziękuję, że się nimi podzieliłaś :)
      Do Moniki: tego nie wie nikt, sama Haya też pewnie nie, ale ja mam nadzieję (i tego jej życzę), by był to początek szczęśliwego i bezpiecznego końca dla niej i dla dzieci

      Usuń
  5. Myślę, że Anonimowy ma sporo racji w tym co napisał/a.
    Po tym jak po śmierci ojca została niejako odstawiona na boczny tor szukała jakiegoś bezpiecznego i stabilnego miejsca do życia.
    Szejk był niejako odpowiedzią na jej poszukiwania. Bardzo inteligentny, realizujący z sukcesem swoje plany. Z pewnością oczarował ją na tyle, że zdecydowała się zostać jego kolejną żoną z zapewnieniem, że to ona będzie tą "reprezentacyjną" z całej żoniniej gromadki. Dodatkowo to małżeństwo było po myśli jej rodziny bo pozwoliło zyskać Jordanii korzystne powiązania w świecie bliskowschodnim.
    Każda z żon żyła sobie zapewne w swoim luksusowym pałacu , spotykając się z resztą rodziny chyba tylko podczas jakiś uroczystości a Haya dodatkowo była widoczna u boku Szejka w Dubaju i oczywiście podczas pobytów w Europie.
    Taki rodzaj poligamii Hayi chyba odpowiadał dopóki nie dowiedziała się o planach matrymonialnych wobec swojej córki. Arabom małżeństwo tak młodej dziewczyny( która w dodatku nie wygląda już jak dziewczynka) nie przeszkadza ale wykształconej w Europie kobiecie już tak. Zaczęła łączyć pogłoski i zrobiła to co zrobiła.
    Mentalność Szejka i jego opinia na temat funkcjonowania rodziny, której jest głową i panem ciągle była taka sama, to postrzeganie całej sytuacji przez jego żonę uległo diametralnej zmianie. Szejk swoimi metodami chciał zrobić porządek w rodzinie. W jej romans z ochroniarzem nie wierzę.
    Wiedząc w jakim świecie żyje Haya doskonale sobie zdaje sprawę, że w przypadku zdrady małżeńskiej byłaby od razu na straconej pozycji i nie mogłaby liczyć nawet na ciche poparcie i pomoc jordańskiej rodziny.


    pozdrawiam
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobrze. Mam nadzieję, że teraz Haya i jej dzieci będą już bezpieczne. Dzielna kobieta, stawiła opór potworowi. Oby jeszcze udało się uratować córki szejka, ale to już chyba mało prawdopodobne :(

    OdpowiedzUsuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.