środa, 16 września 2020

Ostatnie doniesienia: Delphine Boël księżniczką? + wyprowadzka z rezydencji Dreux

W dzisiejszym poście o ostatnich głośnych doniesieniach: wyprowadzce hrabiego Jeana z rodzinnej rezydencji w obliczu sporu z jej zarządcami, wysokości apanaży księżniczki Amalii i wreszcie o tym, czy Delphine Boël wkrótce otrzyma tytuł księżniczki.

cnn.com



W ostatnim czasie w belgijskiej prasie zawrzało po tym, jak prawnik Delphine Boël przyznał, że jego klientka domaga się takich samych praw i tytułów jak jej przyrodnie rodzeństwo, dzieci króla Alberta i królowej Paoli, mimo wcześniejszych zapewnień, że chodzi jedynie o uznanie jej za córkę króla. Ponadto ujawniono, że zmieni nazwisko na "de Saxe-Coburg / van Saksen-Coburg", czyli rodowe nazwisko rodziny królewskiej.



Poza tytułem Jej Królewskiej Wysokości Księżniczki Delphine z Belgii domaga się ponoć apanaży oraz rezydencji przysługujących członkom rodziny królewskiej. Sąd Apelacyjny w Brukseli ma wydać decyzję w tej sprawie do 29 października, po ostatniej rozprawie pomiędzy królem a jego nieślubną córką, która odbyła się 10 września. I prawdopodobnie przychyli się do składanych roszczeń.

bbc.com


Zgodnie z obowiązującym królewskim dekretem, tytuł księcia lub księżniczki z Belgii przyznawany jest dzieciom i wnukom wywodzącym się bezpośrednio od króla Alberta II wraz z predykatem Jego/Jej Królewskiej Wysokości. Nie ma zapisu wskazującego, że przysługiwałby on jedynie bezpośrednim potomkom byłego króla urodzonym w legalnym związku małżeńskim, co oznacza, że nic nie stoi na przeszkodzie, by nadać go nieślubnej córce króla. Co więcej, gdyby Delphine faktycznie go otrzymała, przysługiwałby także jej dzieciom, Josephine (ur. 2003) i Oscarowi (ur. 2008) ze związku z Jamesem O'Hare.

Embed from Getty Images


Prawnik króla zareagował na doniesienia w ten sposób: "Zakładamy, że ta sprawa ostatecznie się zakończy. Było to bolesne dla wszystkich, raniąc wszystkie strony, które były w to zaangażowane, a król Albert był zaangażowany wbrew sobie, bez swojej zgody. Czas więc to skończyć."

Delphine Boël urodziła się 22 lutego 1968 w Brukseli jako córka baronessy Sybille de Selys Longchamps i ówczesnego księcia Liege Alberta. Sybille była wówczas żoną Jacquesa Boël,  a Albert - od dziewięciu lat - mężem Paoli Ruffo di Calabria, z którą miał już troje dzieci. Po raz pierwszy sprawa ujrzała światło dzienne w opublikowanej w 1999 biografii królowej Paoli "Paola: From La Dolce Vita to Queen", jednak Delphine dopiero w 2013 wstąpiła na drogę sądową. Po latach zaprzeczania, król Albert oficjalnie uznał ją za swoje dziecko dopiero w styczniu tego roku po przeprowadzeniu badań DNA. Więcej o sprawie na blogu Justyny m.in. tutaj.


**** ***** **** ****

To jednak nie jedyna sprawa, o której niedawno zrobiło się głośno. Jak w ostatnim czasie poinformowano, hrabia i hrabina Paryża wraz z piątką dzieci musieli opuścić rodzinną rezydencję w Dreux w wyniku sporu z Fondation Saint-Louis, która zarządza królewskimi posiadłościami. W rozmowie z L'Echo Républicain hrabia Jean podkreśla, że nie jest to "wygnanie ani ucieczka. Po prostu zabieram swoją rodzinę w inne miejsce, dopóki sytuacja się nie poprawi."


Według słów hrabiego, fundacja, założona przez jego dziadka , skutecznie próbuje utrudnić życie mieszkańcom posiadłości i zmusić do wyprowadzki. Relacje między nim a przedstawicielami fundacji nigdy nie były dobre, ale sytuację pogorszyła jeszcze obecna pandemia, którą wykorzystali, by wydać kolejne rozporządzenia mające na uwadze "bezpieczeństwo". W rzeczywistości, jak mówi hrabia, skutecznie uprzykrzyli im życie, zakazując im wjeżdżać na teren posiadłości główną bramą. Zamiast tego rodzina miała korzystać z bocznej drogi, gdzie zamierzają zainstalować bramę elektryczną. Poza tym, zabronili im korzystać z części ogrodu warzywnego czy zamontowali kamery na terenie całej posiadłości, naruszając ich prywatną przestrzeń. Jak stwierdził hrabia, od tamtego momentu nie czuli się już wolni w swoim własnym domu, a raczej "obserwowani przez część personelu i szpiegowani przez kamery CCTV". Poza tym, personel fundacji posuwał się do obraźliwych uwag na temat psa rodziny czy zabicia jednej z kur hodowanych przez dzieci.

© Agence DREUX


Sekretarz generalny Fondation Saint-Louis powiedział jedynie, że "to, co dzieje się między Foundation Saint-Louis a hrabią Paryża jest sprawą ściśle prywatną, której nie muszę komentować". Jednak nie wszyscy członkowie zarządu fundacji się z nim zgadzają. Stéphane Bern stwierdził, że w ten sposób fundacja okazuje brak szacunku dla ojca i dziadka hrabiego. "Nie wolno nam zapominać, że fundacja istnieje z woli tego ostatniego. Paradoksem jest atakowanie rodziny orleańskiej, gdy należy się do fundacji, której dokładnym celem jest ochrona ich dziedzictwa."




To kolejny spór między hrabią Jeanem a przedstawicielami fundacji. W 2016 fundacja podjęła działania, by wyrzucić matkę Jeana, księżną Marie Therese, z rezydencji Philidor w Dreux, w której mieszka od wielu lat, jednak się to nie udało.

Embed from Getty Images

Fundacja Saint-Louis została założona w 1974 przez ówczesnego hrabiego Paryża Henri'ego, by "zachować dziedzictwo rodziny Orléans" i zarządzać królewskimi posiadłościami, m.in. posiadłością i kaplicą królewską w Dreux czy zamkiem w Amboise w departamencie Indre i Loara, choć rodzina zachowała pełne prawo do korzystania z nich.

**** ***** **** ****

Wreszcie, po wczorajszym Prinsjesdag oficjalnie wiemy, ile pieniędzy księżniczka Amalia otrzyma od państwa w grudniu przyszłego roku, kiedy skończy 18 lat i osiągnie pełnoletność - 111 000 euro, z czego 91 tysięcy to wydatki na personel i wyposażenie, a 20 tysięcy to dochód osobisty (więcej niż wcześniej szacowano). W 2022 natomiast suma będzie już znacznie wyższa i przekroczy 1,5 miliona euro.



Łączne wydatki Niderlandów na rodzinę królewską znacznie wzrosną w przyszłym roku - z 44,4 milionów do 45,7 milionów, z czego król Willem-Alexander otrzyma ponad 6 milionów, królowa Maxima - 1,1 miliona, a księżniczka Beatrix - 1,7 miliona.



W maju przyszłego roku księżniczka ukończy szkołę, jednak na ten moment nie wiadomo jeszcze, czy od razu podejmie studia czy może zrobi sobie rok przerwy. Król w czasie konferencji prasowej latem nie wykluczał, że wyjedzie za granicę.

26 komentarzy:

  1. Sytuacją w Belgii nie jestem zdziwiona, można było się tego domyślić, że takie będą skutki, potwierdziło się ojcostwo i teraz córeczka chce oskubać tatusia, a raczej rodzinkę, z jednej strony niby dlaczego nie miałaby dostać czegoś a z drugiej strony to jest dziwne i bez hamulców jest ta kobieta, tytuły, posiadłość i pieniądze - też trochę pazerność się odzywa, co ten Albert zrobił swojej rodzinie, wstyd i problemy, jakoś żadne z jego legalnych dzieci nie kwapi się narazie do spotkania z przybraną siostrą, ech zobaczymy co wyjdzie, ale chyba belgijska rodzina królewska będzie musiała obdarować przybraną siostrę, ciekawe czy będzie pracować jak reszta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego mój komentarz nie został opublikowany? Był krytyczny (trudno nie być krytycznym wobec takich żądań Delphine), jednak nie był wulgarny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem wzburzenie (sama byłam oburzona tymi doniesieniami), niemniej uznałam go za obraźliwy w stosunku do samej Delphine

      Usuń
    2. Przepraszam, ale co tam było obraźliwego? Określenie takiego postępowania jako żałosnego (to było chyba "najostrzejsze" słowo w całym komentarzu, jeśli w ogóle można je nazwać "ostrym")? Czy stwierdzenie, że to zwykła próba wybicia się na niemoralnym kiedyś postępowaniu rodziców? Nigdzie nie padło obraźliwe określenie w rodzaju np. "idiotka/idiotyzm" (jeszcze niedawno czyjś komentarz z takim słowem został normalnie przepuszczony i nawet tłumaczyłaś go jako potoczny). Nie ulega wątpliwości, że zachowanie Delphine jest wyjątkowo odrażające i poniżej wszelkiego poziomu, więc trudno się dziwić krytycznym komentarzom. Jeśli mój został odrzucony, to równie dobrze można by było odrzucić fajne komentarze innych osób przez określenia typu "ojciec i córka warci siebie" czy "oskubać tatusia". Myślę, że warto uściślić zasady moderacji komentarzy, żeby była jasność, co można, a czego nie można pisać, bo teraz właściwie nic nie wiadomo; ewentualnie ograniczyć się do tematów z kategorii stylizacje tygodnia (płytkich, ale przynajmniej bezpiecznych pod kątem treści komentarzy). Pomimo rozczarowania pozdrawiam

      Usuń
  3. Naiwnie wierzyłam, że Delphine chodzi przede wszystkim o uznanie ojcostwa, mimo że batalia sądowa przez nią podjęta była niesmaczna i poniżej godności. Teraz okazuje się że wszystkie te działania były podjęte tylko dla tytułu i rezydencji. Ojciec i córka warci siebie. Uważam, że Delphine nie powinna otrzymać tytułu, mimo że król jest jej ojcem.
    Bardzo dziwną i nieprzyjemną sytuację ma rodzina Jeana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie dzieci są równe. To jak potraktował Albert swoją biologiczną córkę jest karygodne. Takie rzeczy można było innaczej załatwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezupełnie. To jest forum poświęcone arystokracji - trzeba się więc pogodzić z tym, jak u nich to działa. W Monaco książe ALbert uznał oboje swoich przedmałżeńskich potomków. Ogłoszono oficjalnie, że będą oni dziedziczyć majątek osobisty ojca na równi z dziećmi Z Charlene. Mają stały i podobno serdeczny kontakt z tatą. Ale - nie noszą i nie będą nosić tytułów, mieć udziału w zarządzaniu "majątkiem koronnym" ani dziedziczyć praw do tronu. Tego typu rozwiązanie wydaje mi się rozsądne.W Belgii rzeczywiście wygląda to nieciekawie z obu stron.

      Usuń
    2. Nie rozumiem wpisu, co to znaczy że "tak to u nich działa"?! To znaczy jak? A tytuły, apanaże i pałace dla syna króla i jego rodziny w XXI wieku to nie oburzają, to jest w porządku? Tak jak jest to śmieszne dla niej tak jest i śmieszne dla niego. A jeżeli nie jest śmieszne dla niego to i dla niej nie jest. Oboje są dziećmi tego samego człowieka. Nie wiem co nią kieruje, mogę się tylko domyślać, co nie zmienia faktu, że powinno to wszystkim uzmysłowić, jakim absurdem jest utrzymywanie monarchii w XXI wieku

      Usuń
    3. Albert z Monako uznal swoje dzieci bez żadnych sądowych batalii, również przyznał im pieniądze bez konieczności domagania sie tego. Albert z Belgii zachował się skandalicznie wobec Delphine i zupełnie mnie nie dziwi, że chce ona pieniędzy i tytułu - ma do tego prawo.

      Usuń
    4. Anonimie z 22:54: słowa komentującego "tak to u nich działa" oznaczają zasady, na jakich funkcjonuje monarchia. Europejska monarchia opiera się na europejskiej tradycji - m.in. monogamii i uznawaniu potomstwa wyłącznie, jeśli urodziło się w zalegalizowanym związku równych stanem. Ten ostatni wymóg został zniesiony przez samych zainteresowanych z powodów społecznych i biologicznych, natomiast wymóg ślubu rodziców jest pewnym zabezpieczeniem przed sytuacją, gdzie król/książę płodziłby dzieci gdzie popadnie i mielibyśmy falę "książąt" z jednonocnej przygody króla. Monarchia opiera się na rodzinie i w związku z tym na relacjach rodzinnych. Nazywasz to absurdem, tylko że niemal identyczne absurdy fundują nam "demokratyczni" politycy notorycznie zatrudniający swoje rodzinki na wysokich stanowiskach (o jednej z takich sytuacji była mowa ledwo kilka dni temu) i mający więcej rezydencji niż niejeden władca. I to jest dopiero śmiech na sali. To nie monarchia jest absurdem i powodem problemów, a głupie i nieodpowiedzialne zachowanie Alberta przed laty.

      Usuń
  5. Co do Delphine, to byłoby dziwne. Ciekawe, dlaczego zmieniła zdanie :) Jeśli chce tytuł i apanaż, to niech pracuje. Myślę, że ludzie przychodziliby na spotkania z nią głównie z ciekawości.

    Co do Alberta, to cały czas podkreśla, że cała sytuacja działa się bez jego woli. Ciekawe, czy akt miłosny też :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy miejsce w linii sukcesji tez sie nalezy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego niestety nie wiem. Możliwe, bo obecnie w linii sukcesji do tronu mogą znaleźć się tylko potomkowie Alberta II, ale z drugiej strony osoby, które wstąpią w związek małżeński bez zgody panującego monarchy są z niej usuwane (a Delphine wyszła za mąż w 2003)

      Usuń
  7. Delfinie nic się nie należy poza uznaniem ojcostwa i pieniędzy z prywatnego majątku króla. Co do tytułu to co najwyżej tytuł jakaś hrabianka i nic więcej. Niech sobie kobiet uświadomi że jest dzieckiem nieślubnym a tym poza wyjątkowymi sytuacjami nie należy się nic. I żaden sąd nie ma tu nic do gadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Pozamałżeńskim dzieciom nic się nie należy...? A ten "prywatny" majątek to niby z czego powstał i nadal powstaje?

      Usuń
    2. Pozamałżeńskim dzieciom nie powinny przysługiwać tytuły należne prawym potomkom. Poza tym, na "prywatny" majątek członkowie rodziny królewskiej pracują i mają prawo robić z nim co zachcą. Twoje pytanie o to, z czego powstał i powstaje jest takie samo, jakby zarzucać pracownikom np Samsunga, że ich wypłata to pieniądze Samsunga a nie ich prywatny majątek...

      Usuń
    3. Może pozwól decydować sądowi. To, że jest dzieckiem nieślubnym, nie zmienia faktu, że ma prawo do pieniędzy - co najmniej! jeśli juz nie do tytułu.

      Usuń
  8. Pozostaje się cieszyć, że nie jest pierworodnym dzieckiem Alberta. Wtedy prawdopodobnie domagała by się również tronu. Delphine wywarła na mnie dosyć niekorzystne wrażenie. Rozumiem walkę o ustalenie ojcostwa, jednak sposób w jaki to zrobiła był moim zdaniem strasznie upokarzający dla królowej Paoli oraz jej dzieci. I niestety, to upokorzenie będzie trwało, dopóki żądza zemsty (bo dla mnie to już nie jest walka o sprawiedliwość, to zwykła zemsta) tej kobiety nie zostanie zaspokojona.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kwestia nadania tytułu Delphine nie jest tak prosta: obecnie tytuł JKW w Belgii można przyznać tylko dzieciom i wnukom panującego króla oraz dzieciom oraz wnukom księcia/księżnej Brabancji (na mocy dekretu z 2015 roku). Tytuł Delphine należałby się jedynie na mocy poprzednich dekretów, które zostały zniesione dekretem z 2015 roku, więc na mocy obecnie panującego prawa, tytuł się jej nie należy. Chyba że sąd zdecyduje się na zastosowanie prawa wstecz, co może być kontrowersyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo w końcu jakieś konkrety, bo dotąd były tylko ogólniki "prawo nie zabrania przyznania jej tytułu", co wydawało mi się niewiarygodne. Dzięki Justyna! (Planujesz coś więcej napisać o tym na swoim blogu?)

      Usuń
    2. Nie, nie planuję, ponieważ nie mam czasu na regularne prowadzenie bloga i nie zapowiada się by miało się to zmienić.

      Usuń
  10. Ciśnie mi się na usta brzydkie słowo na Alberta, ale cóż tak się bawiła i bawi arystokracja od wielu wieków. Nie bez przyczyny ktoś wymyślił, że nieślubne dzieci nie mają praw do tronu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wyobrażacie sobie tych "książat" i te "księżniczki" po Karolu II, Ludwiku XIV czy Auguście Mocnym? Parodia po prostu, a Boel (czy w ogóle ma prawo do tego nazwiska skoro wyparła się ojczyma?) jest ostrzeżeniem, co mogłoby się stać, gdyby faktycznie dopuszczano do tytułów wszystkie konsekwencje szaleństw arystokratów.

      Usuń
    2. Rety,nie ogarniam takiego myślenia.Pani Boel to parodia, być może,nie znamy jej,wiemy tylko, że chce kasy i tytułów,pewnie większość z nas by chciała gdybyśmy dowiedzieli się, że mamy taką możliwość.Tylko dlaczego dla Ciebie tylko pani Boel jest szaleństwem?a facet który zdradza i jest niepoważny,a potem jeszcze wszystkiego się wypiera to jest niby lepszy bo on ma "tytuł" a ona jest tylko owocem jego szaleństw?czyli jemu należy się szacunek,dygnięcia, apanaże etc a ona jest tylko wstrętną domagaczką?mamy XXI wiek...

      Usuń
  11. Z tego co ja śledzę tę historie od paru lat, wymika mi że Albert dobrze wiedział że to jego córka, ale robił wszystko żeby jej nie uznać i nie chciał tego załatwić ani po cichu ani elegancko, to co jej pozostało? Brzydko to zachowal się Albert i pozostali członkowie RK w stosunku do niej, więc teraz zbierają tego owoce, ja na jej miejscu zrobiłabym teraz to samo
    Nene

    OdpowiedzUsuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.