14 paź 2016

Wyniki konkursu

Nadszedł czas ogłosić wyniki konkursu, w którym do wygrania był jeden egzemplarz najnowszej książki Jean Sasson "Sekrety księżniczki" i przedstawić zwycięską pracę.

by Gabriela


Nie przedłużając, książka trafi do...

Kuby z bloga Royal Letters

Gratulujemy! Poniżej prezentujemy Wam jego pracę.

************

Podczas mojej wakacyjnej wycieczki do Turcji, widziałem wiele rzeczy. Mnóstwo czasu spędzałem na różnego rodzaju bazarach, na których można było kupić wiele egzotycznych i nieznanych w Polsce rzeczy- od orientalnych przypraw po tkaniny. Widziałem nawet abaje i burki- tradycyjne odzienie muzułmańskich kobiet.

Coś jednak mnie zdziwiło. Mężczyźni wokół mnie nosili turbany na głowach, a ramiona ich ukrywały się pod różnego rodzaju kaftanami. Nie widziałem już turystów- mężczyzn w dżinsach i kobiet w okularach przeciwsłonecznych z dziećmi. ''Co jest grane?''- pomyślałem- ''Czyżbym przeniósł się w czasie?'' Ale czad! Wzniosłem oczy ku niebiu i wyszeptałem ciche ''dziękuję''.

Rozejrzałem się wokół. Moją uwagę zwróciła postać skryta pod płaszczem, który już gdzieś widziałem. Spojrzałem w stronę bazaru. No, tak, to była feradżja- jeden ze strojów muzułmanek. Nie widziałem ani skrawka twarzy tej kobiety. Postanowiłem ruszyć za nią, lecz kiedy moje zachowanie wydawało mi się nie na miejscu, ruszyłem w przeciwną stronę. Wtedy ta kobieta się odwróciła.

Byłem pod wrażeniem jej pięknych, głębokich brązowych oczu i lekko śniadej skóry. Twarz jej okrywał jaszmak, więc widziałem tylko skrawek jej nosa i te piękne, głębokie oczy. Spod tkaniny tej wystawały może dwa kosmyki brązowych włosów.
-Kim jesteś?- zapytała.
-Mówią na mnie Kuba. Jestem z Lechistanu-  odpowiedziałem- a pani kim jest?
-Halime- odpowiedziała niechętnie- Nalezę do haremu Topkapy.

A więc to ten słynny ''stuleciowy'' harem. Taka wizyta w nim byłaby pięknym wspomnieniem.

-Mogę panią odprowadzić- spytałem.
-Zwariowałeś?- oburzyła się, ale powiedziała to na tyle cicho, aby nikt niepowołany tego nie usłyszał- pomyśl, co by było, gdyby zobaczono mnie w obcym towarzystwie. Do widzenia.

Ruszyła, ale grzecznie ją zatrzymałem
-Proszę zaczekać.

Sięgnąłem do wiklinowego kosza, który wisiał na moim ramieniu. Wyciągnąłem jedwabną tkaninę, którą niedawno zakupiłem.

-Proszę to ode mnie przyjąć.

Podlizywanie się? Nie, chciałem być miły :)

Przyjęła prezent.
-Dziękuję- rzekła beznamiętnie i nasze drogi się rozeszły.

Po kilku godzinach, wpadłem na pewien pomysł- kupię kilka drobnych upominków dla haremowych kobiet i zaniosę jej do Topkapy. Jedwabie, atłasy, kolczyki.

                                                            ***

Stanąłem przed ogromnym kompleksem pałacowym. Przekroczyłem Bramę Powozów. Zatrzymał mnie strażnik,
-Kim jesteś?
-Mówią na mnie Kuba. Przybyłem z Lechistanu. Przyniosłem kilka drobiazgów. Może spodobają się w haremie.
-Wiesz, że nie możesz tam wejść- rzekł stanowczo.

Potaknąłem:
                                                         
-Zaczekaj- poprosił.

Minęły jakieś 2 minuty. Mężczyzna średniego wzrostu pojawił się znowu i gestem ręki zaprosił mnie do środka. Podziękowałem mu skinieniem głowy. W środku natknąłem się na dwóch eunuchów. Jeden z nich powiedział chłodno:
-Pokaż, co masz!

Wyrwał mi kosz z ręki. Zrobił w nim niezły bałagan, próbując zbadać zawartość. Potem poszliiśmy dalej.

Po przejściu przez Kopułę z Szafami, znaleźliśmy się na krytym dziedzińcu zwanym Dziedzińcem z Fontanną. Potem przeszliśmy na drugi dziedziniec, za którym to dopiero znajdowały się bramy haremu. Pilnowali ich czarnoskórzy eunuchowie. Mój towarzysz szepnął jednemu z nich coś na ucho, a tamten wpuścił go do środka z koszem.

Minęło trochę czasu, który, za zgodą eunuchów, zabiłem spacerem po dziedzińcu. A więc harem to rzeczywiście miejsce niedostępne. Nie widziałem ani jednej kobiety z Topkapy. Choć może jednak usłyszałem z trudem, ale jednak usłyszałem... kobiece śmiechy dobiegające z haremu. W końcu mój towarzysz wrócił. Podszedł i szepnął mi coś na ucho, jednocześnie wciskając mi ostatni kawałek materiału do rąk
:-Pojedziemy do Starego Pałacu. Podarujesz ten materiał babce sułtana, sułtance Safiye.

Pokierował mnie w stronę Bramy Powozów, gdzie weszliśmy do jednego z nich i ruszyliśmy. Mieliśmy przebyć ponadkilometrową odległość.

Po drodze, oglądałem miasto.Spoglądałem na kobiety. Byłem pod wrażeniem zróżnicowania ich garderoby, która i tak zasłaniała je w mniejszym lub większym stopniu. Najbardziej zaciekawiła mnie burka. Kobieta, która się w nią ubierała, zasłonięta była od stóp do głów, a na dodatek nosiła jeszcze maskę.
-Jak to jest w haremie?-zapytałem.
-W haremie? Wszystko tam ma swoją hierarchię. Na szczycie stoi sułtanka matka, matka panującego padyszacha. Aktualnie urząd ten sprawuje sułtanka Handan. Jest bardzo młoda. Ma zaledwie 30 lat. Nieco niżej stoją Haseki Sultan, czyli żony sułtana, Nasz sułtan doczekał się już syna, którego dała mu sułtanka Mahfiruz Hatice. Spodziewa się też dziecka, które pod sercem nosi jego faworyta Mahpeyker Kösem.

A więc to ta faworyta w przyszłości tak zapisze się w historii.
-Stary Pałac- mówił dalej- to miejsce, gdzie trafiają wygnańcy. Trafiają tu wdowy po sułtanach. Ahmed Chan wygnał tutaj swoją babkę kilka miesięcy temu. Była ona faworytą Murada Chana, wnuka sułtana Sulejmana. Trafiła tu jako niewolnica Sofia Baffo. Jest matką poprzedniego sułtana- Mehmeda.

W końcu dotarliśmy. Przyjęły nas niewolnice. Niektóre z nich były naprawdę piękne. Nosiły one szarawary. Poprowadziły mnie do dwuczęściowego salonu, który tworzyły tak jak gdyby dwa pomieszczenia oddzielone od siebie beżową zasłoną, przez którą widać było prawie nic poza cieniem. Po drugiej stronie nikogo nie było. Jedna z dziewcząt wzięła materiał i zniknęła po drugiej stronie zasłony. Usłyszałem zamykające się drzwi. Czekałem. Niebawem usłyszałem, że drzwi się otwierają, a potem rozbrzmiał stuk butów o podłogę. Wstałem.
-Dzień dobry- uśmiechnąłem się.

Kobieta zatrzymała się przed sofą, rozłożyła boki szaty, która przypominała szlafrok, a zwana była anterią, i usiadła z gracją. Ja również usiadłem. Nastała chwila ciszy.
-Witaj- oznajmila po chwili- dziękuję za materiał. Jesteś posłem?
-Nie. Przyjechałem tu tylko w podróży.
 -Spróbuj proszę naszego przysmaku- rachatłukum.

Sięgnąłem po jedną z kostek obtoczonych w cukrze. W środku znajdowała się owocowa galaretka. Smak był lepszy od naszych współczesnych galaretek. Może dlatego, że było w nich zero chemii.

-Przepyszne, dziękuję
Jeszcze raz bardzo dziękuję- wstała, na jej palcach zauważyłem pierścienie- życzę ci wszystkiego najlepszego. Niestety, muszę już iść. Może jeszcze kiedyś się zobaczymy. Do widzenia.
-Bardzo dziękuję, do widzenia.

Drzwi się zamknęły. Posiedziałem jeszcze chwilę na sofie po swojej stronie i podziękowałem Bogu za ten niesamowity dzień.

Potem wróciłem na targ, gdzie wszystko wróciło do normy- znów byłem w 2016r. Doszedłem do wniosku, że kobietom w haremie czasami mogło być naprawdę smutno. Widziałem to w tonie głosu sułtanki Safiye. Biedna kobieta, resztę życia spędzi na wygnaniu. Harem to miejsce prawie niedostępne- nie widziałem żadnej odkrytej kobiety z haremu, a także widziałem jedynie cień sułtanki Safiye. Biedne kobiety. Życie to wydaje się fantastyczne z naszej perspektywy. Jest interesujące, ale warto zaznaczyć, że te kobiety wydają mi się czasem naprawdę nieszczęśliwe.

****************

Gratulujemy Kubie raz jeszcze i prosimy o kontakt.

Natomiast Wydawnictwu Znak Literanova serdecznie dziękujemy za kontakt z nami i umożliwienie zorganizowania konkursu. Na blogu już wkrótce pojawi się nasza recenzja tej książki.

6 komentarzy:

  1. BARDZO dziękuję za wyróżnienie. Mam nadzieję, że opowiadanie się podobało, wkrótce się do Was zgłoszę. Dziękuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. BARDZO dziękuję za wyróżnienie. Mam nadzieję, że opowiadanie się podobało, wkrótce się do Was zgłoszę. Dziękuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, mój ulubiony Kubuś wygrał książkę :D Gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń