niedziela, 9 lipca 2023

Pożegnanie

 Jak już zauważyliście, od jakiegoś czasu na blogu robiło się coraz ciszej i ciszej, a w ostatnich tygodniach ucichło zupełnie. Długo z tym zwlekałam, ale ostatecznie podjęłam decyzję o zawieszeniu Blue Blood.




To nie była łatwa decyzja ani taka, którą podjęłam z dnia na dzień. Tak naprawdę myśl o rezygnacji pojawiała się w mojej głowie co jakiś czas od trzech lat, ale zawsze działo się coś, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że to nie jest jeszcze właściwy moment - kolejny królewski ślub na horyzoncie, kolejne Royal Baby w drodze czy kolejne jubileusze. W takich momentach najbardziej brakowałoby mi bloga, a przede wszystkim Was, moich wiernych Czytelników, i atmosfery, którą wspólnie udało nam się stworzyć. Pisanie dla Was było czystą przyjemnością, a Wasze ciepłe wiadomości i komentarze - również te z konstruktywną krytyką - motywowały mnie do dalszej pracy. Wiem, że powtarzałam Wam to wielokrotnie, ale bez Was nie byłoby tego miejsca - i myślę, że każdy, kto kiedykolwiek prowadził bloga, się ze mną zgodzi.

Myśląc o ostatnich siedmiu latach mojego życia (nie mogę uwierzyć, że minęło już siedem lat odkąd zaczęłam swoją przygodę z tym blogiem!), czuję ogromną wdzięczność za to, że mogłam być częścią społeczności Blue Blood i tworzyć dla Was posty. Przez te siedem lat rozwinęłam się jako osoba, jako pisarka - jeśli mogę się nią nazwać - i jako blogerka. Dziękuję, że mi w tym pomogliście.

W ciągu ostatnich siedmiu lat na blogu zaszło sporo zmian, które odczuli najbardziej Ci z Was, którzy zaglądali tutaj regularnie. W moim prywatnym życiu również wiele się zmieniło - zdałam maturę, dostałam się na studia, przeprowadziłam się do Krakowa, obroniłam tytuł magistra psychologii, znalazłam pierwszą pracę... O niewielu z tych rzeczy Wam pisałam - zawsze starałam się oddzielać życie prywatne od bloga, choć był on jego ważną i niezwykle wartościową dla mnie częścią, tak jak starałam się oddzielać fakty od moich subiektywnych opinii. Z powodu tych zmian z roku na rok miałam coraz mniej czasu na jego prowadzenie, ale nadal stanowił on tak cenny element mojego życia i mojej pasji, że nie potrafiłam z niego zrezygnować. Bywało trudno, bywało nużąco (zwłaszcza w sezonie wakacyjnym, kiedy nie tylko w królewskim świecie niewiele się dzieje), ale ponieważ robiłam to z pasją i miałam wokół siebie oddanych Czytelników, byłam w stanie poświęcić się temu tak długo.

Teraz jednak, kiedy parę miesięcy temu zaczęłam nową pracę na pełen etat, zupełnie straciłam czas na bloga. Trudno było mi się z tym pogodzić - tak jak napisałam, to była i nadal jest ważna część mojego życia. Rodziny królewskie i pisanie to moje pasje, a tutaj mogłam je ze sobą połączyć. Bardzo się cieszę, że miałam taką możliwość. Uznałam, że najlepiej będzie zakończyć swoją przygodę po dwóch z trzech najważniejszych wydarzeń w królewskim świecie tego roku - koronacji w Wielkiej Brytanii i ślubie w Jordanii. I taki miałam właśnie zamiar, ale życie samo zweryfikowało te plany. Ostatnich kilka tygodni w moim prywatnym życiu było bardzo intensywnych - tak bardzo, że po raz pierwszy od siedmiu lat zwyczajnie zapomniałam o blogu.

Myślę sobie, że może to i dobrze. Dzięki temu swoją przygodę z Blue Blood kończę dokładnie siedem lat po tym, jak ją zaczęłam - bo to właśnie w lipcu 2016 napisałam swoją pierwszą notkę.

Dziękuję, że towarzyszyliście mi na tej drodze. Dziękuję Marcie, Izie, Larissie i Asi, które razem ze mną stworzyły to miejsce. Dziękuję wszystkim blogerkom z królewskiej blogosfery, z którymi miałam przyjemność współpracować i relacjonować dla Was królewskie wydarzenia. Dziękuję wszystkim moim Czytelnikom i Czytelniczkom - tym, którzy śledzili Blue Blood od samego początku jego istnienia (czyli od dziewięciu lat! Niesamowite, że w przyszłym roku blog świętowałby swoje okrągłe, 10. urodziny!) i tym, którzy odkryli go niedawno; tym, którzy zaglądali tutaj regularnie i tym, którzy wpadali od czasu do czasu. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszych Czytelników. Jestem szczęśliwa i wdzięczna, że mogłam dla Was pisać. Dziękuję za Waszą obecność, wsparcie, każde ciepłe słowo i każdy komentarz. Dziękuję, że byliście ze mną i zaglądaliście tutaj nawet wtedy, kiedy z różnych powodów nie pojawiały się nowe posty. Znów się powtarzam, ale byliście, jesteście i zawsze będziecie częścią tej społeczności. Bez Was to nie miałoby sensu

To koniec mojej niesamowitej przygody z Blue Blood, ale z całą pewnością nie koniec mojej pasji. Nadal z taką samą przyjemnością i podekscytowaniem śledzę królewskie wydarzenia, choć nie mogę już ich dla Was relacjonować. Wciąż będziecie mogli mnie jednak znaleźć na Twitterze (tutaj). W tym miejscu chciałabym Wam polecić profile dziewczyn na Instagramie, szczególnie Agnieszki @w_palacu, Marleny @krolewskiswiat i Karoliny @royalsipopolsku, a także podcast "Po Królewsku" (profil Anny na Instagramie znajdziecie tutaj), które zawsze na bieżąco przedstawiają wydarzenia z królewskiego świata.

Nie zamierzam usuwać bloga. To efekt pracy nie tylko mojej, ale też wielu innych osób, które napisały albo pomogły napisać te ponad 2000 postów. Wszyscy włożyliśmy w to zbyt wiele wysiłku, by teraz to tak po prostu skasować.

Jest jeszcze wiele rzeczy, o których mogłabym napisać, ale na tym skończę, zanim to pożegnanie zrobi się za długie, by ktokolwiek dotarł do końca. W imieniu swoim i wszystkich autorek Blue Blood dziękuję za te ponad 4 miliony wyświetleń i ponad 16 tysięcy komentarzy, które tutaj zostawiliście.

Dziękuję Wam za siedem wspaniałych lat. Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się znowu.

Gabrysia

31 komentarzy:

  1. Czułam, że to zmierza w tym kierunku po tak długiej ciszy. Niemniej i tak to bardzo przykra informacja, bo uwielbiałam czytać wszystkie posty, jakie publikowałaś. Rozumiem, że codzienne życie jest tak zajmujące, że brakuje czasu na to wirtualne. Dziękuję za poświęcony czas i wiedzę, którą się dzieliłaś. Powodzenia w codzienności:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję. Będzie mi brakowało nowych wpisów. Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie, jaka szkoda. Przykro jest się rozstać, ale rozumiem. Powodzenia w nowej pracy. I mam nadzieję do zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gabrysiu to niesamowite, że przez tyle lat udało ci prowadzić bloga i poświęcać jemu swój czas. Będzie mi brakowało Blue Blood - zaglądałam tu praktycznie codziennie, że zobaczyć co nowego dzieje się u rojalsów.
    Spełniaj się zawodowo i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielka szkoda bo Blue Blood było najlepszym źródłem informacji dla fanów monarchii
    Cieszę się że blog pozostanie z chęcią będę wracać do starszych postów
    Dziękuję za wszystkie przeżywane wspólnie królewskie wydarzenia te wesołe i te smutne
    Powodzenia na dalszej drodze życia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo uważam - ten blog był nabardziej kompetentnym żródłem wiedzy o manarchiach. wielki żal!

      Usuń
  6. Dziękujemy i życzymy powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Smutno, że zamykasz bloga, będzie go mi brakowało. Wszystkiego dobrego w nieblogowym życiu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ogromna szkoda, ale nie dziwię Ci się. Bądźmy szczerzy: ile można relacjonować, że Kate czy inna pani pojawiła się w takiej czy innej sukience i komuś podała rękę, a z kimś innym przeczytała książkę. To wszystko w pewnym momencie zaczęło się robić tak monotonne, bezsensowne i powtarzalne, że tym bardziej podziwiałam Twoją konsekwencję. Może gdyby to był ciekawszy czas: era ślubów praktycznie co roku w latach 1999-2011 czy nawet skandale z lat 90., byłoby inaczej, a tak... niestety. Sama forma bloga też wymaga więcej zaangażowania niż np. szybkie udostępnianie treści na innych portalach. Dzięki za decyzję o nieusuwaniu bloga, bo 1) naprawdę szkoda pracy tak wielu osób 2) na pewno niejednej osobie ten blog się przyda: czy to w przypomnieniu, czy wręcz "odkryciu" nowych artykułów, które nam kiedyś umknęły 3) skasowanie bloga z taką zawartością wiedzy byłoby chyba jak spalenie książki. Swoją drogą było kilka fajnych blogów, które autorzy pokasowali i naprawdę żal, bo dziś byłyby ciekawą pamiątką... Na koniec: gdybyś jednak kiedyś na nowo odkryła w sobie wenę, wiedz, że z chęcią przeczytam Twoje artykuły o royalsach, zarówno współczesnych, jak i historycznych (i myślę, że nie tylko ja ;) ). Pozdrawiam i wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przykro bardzo,zawsze czekałam na te wpisy.
    Dzięki i powodzenia we wszystkim

    OdpowiedzUsuń
  10. Przykre, ten blog to kawał dobrej roboty. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaka szkoda.. Jeden z najlepszych polskich blogów, prowadzony z ogromną wiedzą, kulturą, dojrzałym pisarskim stylem. Ogromnie będzie mi brakowało tego codziennego rytuału zaglądania tu. Możesz być dumna z tego, co dokonałaś. Wszystkiego co najlepsze, z nadzieją, że jednak do zobaczenia kiedyś. Milka

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdy mój dzień przed komputerem zaczynałam od tego bloga. Będzie mi go bardzo brakować. Dziękuję za te wszystkie lata z royalsami i życzę wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Smutne, będzie mi brakowało tego bloga. Może kiedyś do nas wrócisz. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dziękuję za każdy post, Twój blog był świetny. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gabrysiu, to ja Ci dziękuję za lata ogromu pracy i pasji włożonych w bloga i stworzenie z niego prawdziwej ostoi dla polskich fanów monarchii. Życzę Ci mnóstwa sukcesów i wszystkiego dobrego w pozablogowym życiu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda że już to koniec, bardzo lubiłam czytać różne posty na tym blogu związane z rodzinami królewskimi. Bardzo doceniam twój wkład i trud w tworzenie kolejnych postów na blogu. Szkoda że nie będzie już nowych, ale dobrze że nie usuwasz bloga będzie można do poprzednich postów wrócić i znów sobie je przeczytać. Będzie mi brakować nowych postów, ten blog był najlepszym źródłem jeśli chodzi o informacje odnośnie rodziny królewskiej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wielka szkoda. Ten blog byl wspanialy. Ja jednak, bedac nie miejscu Autorki, nie porzucalabym go, tylko szukala nastepcy, ktory by go dalej poprowadzil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałby jednak znaleźć się ten następca :) Gdyby taki był, Autorka pewnie już przekazałaby blog w jego ręce (choć nie jestem autorką, więc nie wiem, jaki ma pogląd na tę sprawę)

      Usuń
    2. Po tak długim czasie prowadzenia tego bloga nie mogłabym go tak po prostu komuś oddać, włożyłam w niego całe swoje serce. Pamiętam jak któraś z dziewczyn z królewskiej blogosfery (chyba Agnieszka z bloga British Royal Family) napisała kiedyś, że dla niej blog jest prawie jak dziecko i nie wyobraża sobie, że mogłaby go oddać obcej osobie - teraz, po tych siedmiu latach doskonale wiem, co miała na myśli i absolutnie się z nią zgadzam

      Usuń
    3. Do Gabrieli - oczywiście szanuję Twoje przywiązanie do bloga, ale zawsze wydawało mi się, że jesteś jedną z kolejnych prowadzących, a nie założycielką, więc w tym kontekście byłoby to po prostu jak przekazanie pałeczki. Z kolei tam autorka była chyba jedna od początku, więc sytuacja też była inna.

      Usuń
    4. Oczywiście, że tak, to inna sytuacja, Agnieszka tak jak napisałeś_napisałaś założyła tego bloga, ja nie, po prostu zaczęłam go prowadzić. Niemniej nie wyobrażam sobie, że mogłabym przekazać pałeczkę komuś, do kogo nie mam zaufania i nie byłabym pewna, czy dobrze "zaopiekuje się" blogiem. Jest też kwestia tego, że siedem lat to jednak kawał czasu, zdążyłam się "zżyć" z Wami, z tym miejscem i ciężko byłoby mi pogodzić się ze zmianami, które dokonywałyby się już beze mnie. Choć zabrzmi to bardzo egoistycznie, miałabym poczucie, że blog przestałby być mój i w ogóle przestałby być tym samym miejscem. Po prostu nie dojrzałam do tego typu decyzji

      Usuń
  18. Dziękuję za tyle ciekawych treści i powodzenia w realu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzio żałuję ale oczywiście rozumiem, Zaglądalam z przyjemnościa i wiele ciekawych rzeczy o monarchiach sie dowiedziałam za co bardzo dziekuję, było to dla mnie ciekawe. Dziekuje za przyjemność jaka miałam przez ten długo czas Gabriela i życzę Ci pmyslności i radosci w spełnieniu się w nowych projektach. o jakich nam napisałas. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mi smutno, ale równocześnie bardzo dziękuję za minione wspaniałe lata. Blog prowadzony z tak niezwykłą kulturą był dla mnie wytchnieniem od codziennych spraw. Powodzenia w dalszych planach życiowych!

    OdpowiedzUsuń
  21. Odnośnie bloga o Monako: było mi bardzo smutno, gdy zobaczyłam info o poście pod tytułem "Pożegnanie" na blogu sprzed 2 dni, ale nawet nie było okazji go przeczytać, bo autorka SKASOWAŁA całego bloga. To nie w porządku wobec czytelników, którzy stale czytali i komentowali :(. Gabrielo, jeśli masz możliwość, przekaż tamtej autorce, że wielka szkoda, że blog zniknął i to w taki sposób, tak nagle, bez zapowiedzi. :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda że kończysz ale rozumiem, sama prowadzę bloga ale zupełnie innego ( www.opowiadaniadagaitomekswk.blogspot.com) mam nadzieję że kiedyś wpadniesz na niego i zostawisz jakiś komentarz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Gabrielo, nie będę oryginalna i jakkolwiek banalnie to zabrzmi, również dziękuję Ci za wszystko. Za Twoją obecność, wytrwałość w dążeniu do zapewne różnych celów, za pieczołowicie przygotowane i rzetelne posty, za Twoją serdeczność, prozaicznie - za to, że byłaś. Niesłychanie się cieszę i gratuluję Ci osiągnięć i sukcesów oraz życzę Ci ich zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tutaj wrócisz, czego oczywiście wielce Ci życzę! :) Co do bloga o rodzinie książęcej z Monako, to także bardzo żałuję, że został on usunięty. Cóż, tak najwidoczniej musiało być - wszystko ma swój początek i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  24. Minęło już kilka miesięcy od zakończenia bloga. Nadal wchodzę i czytam z ciekawością. Dziękuję za ogrom pracy i podziwiam 👍💖

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też tu zaglądam. Ten blog jest znakomitą bazą wiedzy, np. "Kto jest kim?" Lubię też wracać do pewnych wydarzeń i pooglądać zdjęcia, a dzięki "szukaj na tym blogu" jest to bardzo proste.
    Niedługo pojawią się świąteczne życzenia, więc znowu tu wpadnę, by powspominać i obejrzeć te z lat ubiegłych.

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja nie mogę się pogodzić ze ten blog jest nieaktywny.Jedyne takie miejsce gdzie można było znaleźć aktualne informacje o rodzinach królewskich. Nie ma już gdzie wymienić poglądy, skomentować wydarzenia czy nawet ocenić czyjąś stylizacje.O tej porze zawsze bawiliśmy się w typowania co nas czeka w nadchodzącym roku.Wielka szkoda, że blog nie przetwal nawet w skromniejszej formie.

    OdpowiedzUsuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych, takich jak nazwa użytkownika czy adres e-mail, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu oraz do celów statystycznych.