1 lip 2017

Weekend w... Sarajewie: dzień II. Zamachowcy

"Miejmy nadzieję, że nic złego się nie stanie!"
Leon Biliński

Na Franciszka Ferdynanda tamtej niedzieli początkiem lata 1914 czyhało siedmiu zamachowców: Muhamed Mehmedbašić, Danilo Ilić, Cvjetko Popović, Vaso Čubrilović, Nedeljko Čabrinović, Trifko Grabež i Gavrilo Princip. Kim byli, jak zawiązali spisek i co się później z nimi stało? O tym w dzisiejszym poście.

pbs.org



Spisek mający na celu zamordowanie arcyksięcia w czasie jego wizyty w Sarajewie narodził się prawdopodobnie na początku 1914. Muhamed Mehmedbašić wywodzący się z bośniackiej szlachty muzułmańskiej, został wyznaczony na wykonawcę zamachu na gubernatora Bośni, Oskara Potiorka. Do spisku zwerbował Danila Ilicia, bośniacko-serbskiego dziennikarza należącego do Czarnej Ręki, który w marcu, namówiony przez Dimitrijevicia, przekonał go, że celem ataku powinien być Franciszek Ferdynand.

Mehmedbašić w 1917 - wikipedia.org

Wiosną 1914 na podobny plan zabicia następcy tronu wpadli trzej inni bośniaccy Serbowie, którzy należeli do organizacji terrorystycznej Młoda Bośnia (będącej odgałęzieniem Czarnej Ręki) - Nedeljko Čabrinović, Trifko Grabež i Gavrilo Princip. Pierwszy był synem właściciela kawiarni, co ciekawe, austriackiego szpiega; a Grabež - duchownego prawosławnego, Gavrilo Princip natomiast urodził się w ubogiej, wielodzietnej rodzinie listonosza. Wszyscy trzej "chcieli zabić arcyksięcia, jego żonę i inne niewinne osoby, gdyż uważali, że ich śmierć posłuży osiągnięciu ważniejszego celu: osłabieniu siły Austro-Węgier na Bałkanach."

Jugosławiańska pocztówka. Od lewej: Princip, Čabrinović i Grabež - serbianna.com

Choć później twierdzili, że spisek był wyłącznie ich pomysłem i żadna organizacja nie pomogała im go przygotować, nie było to prawdą. Spiskowcy powiedzieli o swoim planie pomocnikowi Dimitrijevicia, prosząc o pomoc Czarną Rękę, a ten w końcu przekazał tę informację przywódcy, który zgodził się zapewnić zamachowcom pomoc. Zostali skierowani na szkolenie, a pewnej majowej nocy złożyli przysięgę milczenia członkom Czarnej Ręki, którzy poinformowali ich, że będą współpracować z Mehmedbašiciem i Iliciem. Otrzymali także broń: "Były to cztery belgijskie rewolwery samopowtarzalne zakupione przez Dimitrijevicia oraz sześć granatów wyprodukowanych w serbskim arsenale państwowym: małe czarne przedmioty wypełnione gwoźdźmi i kawałkami ołowiu, które z łatwością można było nosić w kieszeni. Dostali także fiolki z cyjankiem, który mieli zażyć w razie pojmania." Następnie trzej spiskowcy opuścili Belgrad, w którym wówczas mieszkali, i, znów dzięki pomocy Czarnej Ręki, udało im się przedostać do Bośni, gdzie ostatnie przygotowania do zamachu czynił Ilić. Zaangażował w niego kolejnych dwóch bośniacko-serbskich spiskowców: Cvjetko Popovicia i Vaso Čubrilovicia. Pierwszy miał osiemnaście lat, drugi był o rok młodszy.

Pistolety zamachowców w muzeum w Wiedniu - telegraph.co.uk

Jaki los spotkał później spiskowców? Jedynie Mehmedbašiciowi udało się uciec do Czarnogóry. Dopiero w lipcu został aresztowany, zbiegł jednak z więzienia, unikając ekstradycji. W 1919 roku został objęty amnestią. Okoliczności śmierci nie są jasne, wiadomo jedynie, że zmarł bądź zginął w 1943. Pozostałych sześciu zamachowców ujęto tuż po zamachu i nawet cyjanek, który dostali przed atakiem, nie zdołał im pomóc. Ilić został stracony 3 lutego 1915 w wieku 24 lat. Grabež, Čabrinović i Princip zostali skazani na 20 lat więzienia. Wszyscy trzej zmarli na gruźlicę, najwcześniej Čabrinović - 23 stycznia 1916 w wieku 31 lat, Grabež prawie dziewięć miesięcy później, 21 października w wieku 21 lat. Gavrilo Princip zmarł 28 kwietnia 1918 o 18:30, mając 24 lata.

Tablica postawiona w miejscu, z którego Princip strzelił do arcyksięcia i jego żony - dailymail.co.uk

Popoviciowi i Čubriloviciowi udało się przeżyć obie wojny światowe. Pierwszego skazano na 13 lat, drugiego na 16 lat więzienia; zostali jednak uwolnieni przez aliantów pod koniec I wojny światowej. Popović zmarł w Sarajewie w czerwcu 1980  w wieku 84 lat, a Čubrilović dziesięć lat później w czerwcu 1990 w wieku 93 lat.

Dragutin Dimitrijević - wikipedia.org

A jaką rolę w spisku odegrał przywódca Czarnej Ręki, Dragutin Dimitrijević? Przesłuchiwany później twierdził, że to on wydał rozkaz zamachu, ale jako szef serbskiego wywiadu, a nie przywódca Czarnej Ręki. "W obawie, że Austria planuje wypowiedzieć nam wojnę - wyjaśnił - uznałem, że zniknięcie austriackiego następcy tronu osłabi wojskową klikę, której przewodził, a przez to będzie można zażegnać lub nieco odwlec niebezpieczeństwo wojny". Historia pokazała, jak bardzo się pomylił w swoich przewidywaniach i zamiast "zażegnać" konflikt, tylko go nasilił. W trakcie wojny Dimitrijevicia i ośmiu innych oficerów oskarżono o próbę zabójstwa króla Serbii i skazano na śmierć. Wyrok wykonano w Salonikach 26 czerwca 1917. W 1953 Sąd Najwyższy Serbii dokonał rehabilitacji wszystkich rzekomych spiskowców, uznając ich za niewinnych, ponieważ ich udział w zabójstwie nie został udowodniony.

Kolejno Serbia, Austro-Węgry, Rosja, Niemcy, Francja i Wielka Brytania - eufigames.com

Po zamachu urzędnicy serbskiego rządu oczywiście zaprzeczyli, że cokolwiek o nim wiedzieli, jednak nie wydaje się to możliwe. Serbscy urzędnicy w porozumieniu z Czarną Ręką sfałszowali dokumenty i przemycili zamachowców przez granicę z Bośnią. O spisku wiedział również premier Nikola Pašić, który "znał nazwiska trzech spiskowców, którzy jechali z Belgradu. Wiedział, że mają ze sobą granaty i rewolwery, że pomogli im serbscy urzędnicy służby granicznej i członkowie wojskowego wywiadu i że jadą do Sarajewa, by zabić Francisza Ferdynanda." Wiedza ta postawiła go w pułapce. Nie mógł po prostu zdemaskować spisku: wówczas mógłby pożegnać się ze swoją karierą polityczną, wyszedłby na zdrajcę i zagrażałoby mu niebezpieczeństwo ze strony Czarnej Ręki, która i tak go już nienawidziła. Gdyby jednak przemilczał fakt, że na Franciszka Ferdynanda czekają zamachowcy, a później wyszłoby to na jaw, Austro-Węgry zyskałyby powód, by wypowiedzieć Serbii wojnę. Ostatecznie premier Serbii zdecydował się na trzecią możliwość i bez wchodzenia w szczegóły przesłał ostrzeżenie stronie austriackiej, która jednak nie podjęła działań. Według ambasadora Serbii w Wiedniu, kiedy przekazał tę informację ministrowi finansów Bilińskiemu, który pełnił cywilną władzę w Bośni i Hercegowinie, ten wzruszył tylko ramionami i stwierdził: "Cóż, miejmy nadzieję, że nic złego się nie stanie!"


Źródło: G. King, S.Woolmans "Zabić arcyksięcia" (wszystkie cytaty pochodzą z tej książki), wikipedia.org

3 komentarze:

  1. Lekkomyślność wręcz przerażająca. Ale właśnie z takich błędów,zaniechań, przyzwolenia na zło rodzą się największe tragedie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa historia, fajnie się czytało. Kto by wtedy pomyślał, że to zabójstwo doprowadzi do wybuchu wojny, pewnie mało osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak oglądałam 'Noce i dnie' w jednej z ostatnich scen był moment jak główna bohaterka czytała gazetę z doniesieniami o tym zamachu oraz możliwym wybuchu wojny i stwierdziła (może nie dosłownie) 'I co z tego? Kogo obchodzi jakiś tam książę?'

      Usuń